
\
Po tygodniu spędzonym w 80% w czterech ścianach, kiedy wychodzę z domu jest
jeszcze szaro a kiedy wracam jest
już szaro, udało nam się wyjść na otwarty teren i pozażywać trochę słońca i powietrza...

Nigdy nie lubiłam listopadowego lasu, jednak wczorajszy był naprawdę piękny, tajemniczy, cichy i uśpiony. Jakby tylko czekał na kołderkę ze śniegu...



Jak na razie nic śniegu nie zapowiada. Tymczasem ja na zimę przygotowana jestem. Mam np. ciepłą futrzana czapę. Oczywiście nie jest nowa. Pochodzi z głębin szafy a należała do mojej mamy. O dziwo nie zjadły jej jeszcze mole. Podobno w latach 80 tych świetnie się sprawdzała podczas zimowego stania w kolejkach zanim jeszcze sklep otworzono. Czapa przyda się i mnie o ile w ogóle przyjdą w tym roku jakieś mrozy i śniegi...

czpka: głębia szafy
kurtka: carry
spodnie:sh
a pod kurtką mój ostatni, o dziwo hipermarketowy zakup - niebieski, długi i wygodny - w sam raz na jesienno - zimowe spacery sweter.